czwartek, 6 czerwca 2013

Zawieszam *

Postanowiłam zawiesić bloga. Czemu? Może dlatego że nie mam po co go pisać. Zresztą kto go czyta? Eh... Nie zawieszam go na zawsze...chyba. Po prostu potrzebuje motywacji. A to trochę smutne 163 wyświetlenia a komentarzy nie ma :(. Tak czy inaczej blog będzie zawieszony. Chyba że nastąpi jakiś cud i pojawi się komentarz. Albo głupie Czytam. Pozdrawiam:x

piątek, 17 maja 2013

Rozdział III

*Noc*
Bez żadnych sił. Bez chęci do życia wróciłam do domu. Udałam się prosto do mojego pokoju nie zważając na słowa matki dochodzące z kuchni. Zatrzasnęłam drzwi." Dlaczego zawsze muszę mieć takiego pecha?" opadłam na łóżko.Po paru minutach zasnęłam.

*Kolejny dzień*
-Stella obudź się-krzyczała moja rodzicielka stojąca przy łóżku
-Po co?-wymamrotałam przewracając się na drugi bok
-No nie wiem -powiedziała z sarkazmem -może dlatego że za godzinę masz szkołe a po drugie jakiś młodzieniec stoi w salonie i czeka na Ciebie
-Eh szkoła nie zając nie ucieknie... Czekaj jaki młodzieniec po co go wpuściłaś?-otworzyłam przerażona oczy
-Nie wiem. Mówił że jest twoim kolegą więc go wpuściłam. Poza tym to uroczy chłopiec
-Powiedz Mu że zaraz zejdę ok?-niechętnie ruszyłam się z łóżka i poszłam do łazienki wziąć zimny prysznic. Nie wiem dlaczego ale woda która spływała po moim ciele w jakiś sposób dawała mi ukojenie.Po wyjściu z kabiny owinęłam się ręcznikiem i wróciłam do pokoju wybrać rzeczy.
 Założyłam to co zwykle czyli zwyczajny strój przeciętnego nastolatka. Przeczesałam lekko włosy i zeszłam na dół. W salonie znajdował się Zayn. Rozwalił się na całej kanapie dosłownie.
-Co ty tu robisz?-powiedziałam stanowczo
-Leże-wyszczerzył się
-Zayn...
-No mam prośbę. Banalną i w ogóle ale może się zgodzisz.
-Słucham-skrzyżowałam ręce na piersi
-Zostaniesz moją dzieeewczyną-zapytał speszony
-Co?-o mało nie dostałam zawału-Nie.
- Nie na poważnie- uśmiechnął się. Po prostu mam zakład i pomyślałem że mogłabyś...
-Co mogłabym?
-zabawić się w udawanie
-Nie już i tak sporo mam kłopotów.
-Spoko. Ale jakbyś zmieniła zdanie to wiesz. Fajnie byłoby zobaczyć minę innych.
- Co dostaniesz jak wygrasz zakład?
-4 skrzynki alkoholu-zaśmiał się pocierając dłonie- No ale cóż
Z jednej strony nie chciałam być zabawką Zayna a z drugiej chciałam się zabawić jak za starych dobrych czasów. Po za tym moje życie było nudne.Od dwóch lat ciągle  to samo szkoła dom szkoła dom. Może czas to zmienić. Może czas zaryzykować. Moje myśli toczyły zawziętą walkę ze sobą. A co do szkoły -spojrzałam na zegarek-mam tylko 20 minut. Czas wykorzystać Zayna.
-Jesteś autem?
-Tak-zmarszczył brwi-A co?
-Zawieziesz mnie do szkoły-chwyciłam moją torbę przewieszając ją przez ramię ruszyłam do drzwi.
-Jasne- ruszył za mną
-To nie było pytanie Zayn- uśmiechnęłam się wsiadając do wozu Malika

*15 min później*
Wysiadłam z białego Ferrari Malika i nie czekając na chłopaka ruszyłam do szkoły. Kolejny raz nastąpiło to dziwne uczucie. Wszyscy uczniowie mierzyli mnie wzrokiem. Tylko dlaczego? przecież  nie różniłam się niczym od innych. Powoli zaczęło mnie to przerażać. Zrobiłam krok w tył.
-Nie przejmuj się nimi.-poczułam rękę na mojej talli -odwróciłam się odruchowo
-Zayn ja nie powiedziałam tak-zrzuciłam rękę chłopaka z moich bioder
-Ale nie powiedziałaś nie
-Właśnie że powiedziałam
-Naprawdę-zmarszczył brwi po czym się szyderczo uśmiechnął i odszedł.
Zabrzmiał dzwonek.Pierwsza lekcja była w tej samej sali co wczoraj więc nie miałam problemu z dojściem. Niestety nauczycielka była już w klasie a ja byłam spóźniona.
-Spóźniłaś się-skierowała się do mnie nauczycielka
-Tak wiem bardzo przepraszam
-No dobrze siadaj już wskazała ławkę. Niestety nie była ona pusta siedziała w niej osoba której nienawidziłam, której nie chciałam widzieć ani nawet znać. Posłusznie usiadłam obok niego.
Z trudem powstrzymywałam łzy. Za każdym razem kiedy  próbowałam złapać oddech czułam Jego zapach. Zapach za którym tak bardzo tęskniłam. Nie wiedziałam ile wytrzymam. Czekałam na dzwonek. Tak bardzo Go teraz potrzebowałam. Po paru minutach nastąpiła chwila wybawienia rozbrzmiał dzwonek. Wkładałam książki do plecaka jak oparzona. Chciałam jak najszybciej wyjść.Byłam już gotowa do wyjścia jednak uniemożliwiał mi to uścisk dłoni Harrego.
-Musimy porozmawiać-powiedział niepewnie
-Wydaje mi się że nie mamy o czym -powiedziałam stanowczo
-Przepraszam...Stella chce ci to wyjaśnić pozwól mi
-Nie ma takiej potrzeby bo dla mnie nie istniejesz Harry.- wiedziałam że to go zaboli. Pragnęłam aby poczuł się choćby na chwilę tak jak ja dwa lata temu.Wychodząc z klasy natknęłam się na Zayna.
-Hej bejb- wyszczerzył się
-Zgadzam się- szepnęłam
-Serio? Ale wiesz że będziemy musieli się zachowywać jak najprawdziwsza para?
-Wiem. Tylko zapomniałam o jednym haczyku dzielisz się ze mną wygraną uśmiechnęłam się szyderczo
-Zgoda?
-Mhm-zamruczał
-Co? nie słyszałam?- nadstawiłam ucho
-Tak zgadzam się
Kolejny dzwonek tym razem lekcję mam z Zaynem. Więc nie musiałam się martwić o salę.
-To idziemy Bejb -wyszczerzył się i objął mnie ramieniem.
-Idziemy-powtórzyłam z entuzjazmem
----------------------------------------------------------
Sorry że tak krótko ale no jakoś nie miałam czasu. Zrobiłam zwiastun za który będę martwa ale tam :) Myślę że ktoś to czyta. Piszcie.  
:Zwiastun







czwartek, 16 maja 2013

Rozdział II

 Komentujcie bo to bardzo motywuje.

 --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To już dziś. Otarłam oczy podnosząc się z łóżka. Dziś moje życie miało zacząć się od nowa. Cholernie się tego bałam. Tylko Dlaczego?. Może bałam się zacząć od nowa... a może tego nie chciałam. Założyłam na siebie zwyczajny ubiór nastolatka który wyglądał tak i zeszłam na dół.
-Autobus masz za 5min ja jadę do pracy trzymaj się kochanie- pocałowała mnie w czoło i wyszła z domu.
-Pa- to jedyne słowo na które mogłam się zdobyć
Minute po mojej rodzicielce wyszłam Ja. Kierowałam się w lewo do przystanku.
Po niecałych 3min podjechał. Wsiadłam do niego skasowałam bilet i ruszyłam na koniec zająć miejsce.

* Po 15min byliśmy już na miejscu. Zobaczyłam ogromny budynek a przy nim mnóstwo uczniów niektórzy śmiali się do siebie inni spoglądali na mnie jak na widmo. Ale ja miałam to w dupie. Ruszyłam przed siebie do drzwi frontowych, na szczęście sekretariat był niedaleko wyjścia więc poszłam po plan lekcji i szkoły. Nie mogłam się połapać. Zaraz miał zadzwonić dzwonek a ja *byłam w lesie*.
-Pomóc- usłyszałam głos jakiegoś chłopaka
-W sumie tak... mógłbyś mi powiedzieć gdzie jest klasa 210?-podniosłam wzrok próbując odnaleźć osobę która się do mnie zwróciła.
-Zayn?
-Nom-wyszczerzył się- zapamiętałaś moje imię.
-Eh to powiesz mi gdzie ta klasa?- wskazałam na mape
-Nie-powiedział stanowczo
-Co? Jak to nie?
-Odprowadzę Cię pod nią
-Nie wystarczy mi że powiesz gdzie ona jest
-Chcesz się teraz kłócić? czy iść na lekcję- została popatrzył na zegarek- ..... minuta-
skrzywiłam się wiedziałam że jeżeli się spóźnię będę mieć przerąbane do końca roku. Tak jak w tamtej szkole.
-No dobra już...-powiedziała a  chłopak wyszczerzył się. Cieszył się że wygrał.- Nie szczerz się tak tylko prowadź.
-Zadzwonił dzwonek a ja już byłam przed klasą
-Dzięki- powiedziałam oschle i weszłam do klasy
-Nie ma za co - usłyszałam głos w tyle
Nauczycielki jeszcze nie było więc odetchnęłam  z ulgą i zajęłam pierwszą ławkę ale to był błąd.
-Chyba Ci się coś pomyliło Skarbie to moje miejsce- zobaczyłam przed sobą blondynkę która miała na twarzy około 10 warstw pudru. 
-Sorry jestem tu nowa.
-Skoro jesteś tu nowa to powinnaś pamiętać, że ja tu żądze więc uważaj sobie. A teraz stąd zmykaj-machnęła ręką -normalnie coś się we mnie zagotowało
-Może trochę grzeczniej?-powiedziałam pełna złości
-Spieprzaj stąd mała dziwko
-Kto jak kto ale taki blond plastik jak ty nie będzie mnie obrażał- nie w tym życiu skarbie-uśmiechnęłam się stanowczo
-Słuchaj nie będziesz.....
-Panno Foster możesz zająć miejsce-do klasy weszła nauczycielka
-Oczywiście- odpowiedziała zdenerwowana blondynka.
Oddaliłam się na tyły tam była jedyna wolna ławka. Dziwne uczucie czułam na sobie spojrzenia pozostałych uczniów. Czyżby nikt się nigdy tej głupiej blondi nie sprzeciwił? Ciekawe dlaczego.
Jakoś nie byłam zbytnio zaciekawiona lekcją wręcz przeciwnie zniesmaczona. Po paru minutach stawałam się coraz bardziej senna. Powieki powoli próbowały się zamknąć.I gdy już prawie zasnęłam trafiło mnie coś w głowę. Jakie to dziecinne podniosłam karteczkę która spadła na podłogę. Rozwinęłam ją i przeczytałam wiadomość
" Źle zrobiłaś sprzeciwiając się Violett , jej chłopak Cię zabije " O dziwo ta wiadomość mnie nie poruszyła. Po długim wysłuchiwaniu o tym jaka to literatura jest ciekawa zadzwonił dzwonek. Upragniony dzwonek na który czekałam od tak dawna. Chciałam jak najszybciej opuścić klasę. Gdy wychodziłam z klasy w poszukiwaniu kolejnej sali. Na mojej drodze stanęła wcześniej poznana blondynka. Przyglądała mi się uważnie z tym jej głupim uśmieszkiem.
-Jeśli myślisz że ci odpuszczę to się mylisz
-Skończyłaś już  spieszę się-odpowiedziałam ironicznie
Po czym odwróciłam się chcąc iść w poszukiwaniu klasy. Uderzyłam jednak w coś albo kogoś. Poczułam mocny zapach znanych mi perfum. Nie mogłam sobie przypomnieć skąd je znam. 
-Przepraszam- powiedziałam speszona
Gdy podniosłam wzrok na osobę na która wpadłam prawie dostałam zawalu. Mojej serce znowu zaczęło się rozpadać. Chłopak podniósł książkę z podłogi podał mi ją i wtedy nasze spojrzenia się spotkały.
-Nie wierzę  to jakiś żart?-po moim policzku zaczęła spływać pojedyncza łza.
Nieoczekiwanie  wybiegłam ze szkoły. Biegłam przed siebie. Prawie dusiłam się przez łzy. Gwałtownie łapałam powietrze która raniło moje płuca. Nie mogłam opanować emocji. Zatrzymałam się przy drzewie usiadłam na trawie i dałam upust swoim emocją.
Po moich policzkach płyną strumień słonych łez. Płomień z którego został tylko popiół znów zaczął płonąc.
-----------------------------------------------------------------
 Trochę krótko. Wybaczcie brak weny.:/





środa, 15 maja 2013

Rozdział I

Usłyszałam pukanie. W drzwiach stała matka z ojcem. Widać że się martwili.
-Stella to już trwa za długo. Nie wiemy jak Ci pomóc skarbie.-powiedziała zatroskana matka
-Po prostu mnie zostawcie ok?
-Jesteś naszą córką nie możemy Cię zostawić z tym wszystkim samom....
-Ale ja nie potrzebuje pomocy nie rozumiecie tego? może ja chce być taka.
-Stella...-powiedziała matka
-Wyjeżdżamy- wtrącił się ojciec
-Róbcie co chcecie -machnęłam ręką i obróciłam się na drugi bok.
-Ty jedziesz z nami. Pakuj się.
Co? miałam wyjechać z Holmes Chapel?
-Skarbie sądzimy że będzie najlepiej jak wyjedziemy pójdziesz do nowej szkoły poznasz nowych ludzi zaczniesz od nowa.
-Ta... o której wyjeżdżamy?
- Za godzinę zdążysz?
-T...ak
-No to widzimy się na dole za godzinę powiedziała moja rodzicielka.
Po skoczeniu pakowania zeszłam na dół. O dziwo wszystko było już spakowane. Ciekawe od kiedy planowali przeprowadzkę.
-Już -powiedziałam bez żadnych uczuć
-Świetnie-powiedziała zadowolona matka.

*******

Wpatrywałam się przestrzeń znajdującą się za oknem samochodu. Czułam rozdzierający mnie ból. Piekły mnie przekrwione od płaczu oczy. To co zaczynam wszystko od nowa ....nowa szkoła nowi ludzie nowe otoczenie. Czy to możliwe że znów będzie wszystko ok? Coś mi się nie wydaje. Wątpię czy będę mogła jeszcze komuś zaufać. A może się mylę? Z namysłu wyrwał mnie głos mojej rodzicielki. Pewnie zastanawiacie się gdzie jest ojciec. Rodzice się rozwiedli gdy miałam 13lat ponoć ojciec zdradził matkę ale ona też nie była bez winy. Ciągle wyjeżdżała na te delegacje. Gówno prawda żadne delegacje romans miała.Tylko nie wiem po co było to ukrywanie i te teksty typu "Ojciec i Ja bardzo Cię kochamy" ta jasne.
-Wszystko będzie dobrze kochanie zobaczysz - poklepała mnie po kolanie
-Możesz przestać już mam tego dość. Nic nie będzie dobrze nigdy rozumiesz?-mój głos rozbrzmiewał po całym samochodzie zagłuszając muzykę dobiegającą z radia.
-Nie chciałam Cię zdenerwować Stella
-Przepraszam mamo, ale ja tak dłużej nie mogę. Wszyscy na silę chcecie mi pomóc. Ale najpierw ja sama muszę sobie z tym poradzić Rozumiesz?
-Rozumiem ale pamiętaj że bardzo mocno Cię kocham- uśmiechnęła się
Odwzajemniłam uśmiech nie mogłam się zdobyć na większy gest.
-Jesteśmy-powiedziała matka parkując przed domem. Był cudowny (hause)wysiadłam z samochodu okolica wydawała się spokojna a domy sąsiednie prawie niczym nie różniły się od innych
To już teraz wszystko ma zacząć się od nowa. Resztę dnia spędziłam na rozpakowywaniu rzeczy. Gdy opróżniłam wszystkie pudła z ubraniami. Zabrałam się u ustawianie książek na pułkach mojego nowego pokoju.Był większy niż poprzedni a wyglądał on tak. Miałam też własną( łazięnkę. ) 
Ojciec naprawdę postarał się abym czuła się swobodnie.Po skończonym zwiedzaniu nowego domu postanowiłam zwiedzić okolice w sumie  dobrze było znać drogę do szkoły albo do sklepu.
-Wychodzę- wrzasnęłam do rodziców stojących w kuchni
Nie czekając na odpowiedź zatrzasnęłam drzwi wyjściowe.Dobra to teraz w prawo czy w lewo. Ene dułe prawo. Nic ciekawego w tej okolicy się nie dzieje nudy. Może to i dobrze będzie spokój nie tak jak w Holmes Chapel niby spokojna wieś a kłótnie było słychać wszędzie.Pamiętam jak razem z Harrym podsłuchaliśmy niektóre kłótnie a potem śmialiśmy się z nich do upadłego. To były czasy.Nawet nie zauważyłam kiedy łzy zaczęły napływać mi do oczu. Obraz zaczynał mi się rozmywać i wpadłam  na kogoś.
-Przepraszam-uniosłam głowę do góry by spojrzeć na mężczyznę  którego zobaczyłam. Był bardzo przystojny.Miał piękne brązowe oczy, niesamowicie czarne włosy, i niebywałe mięśnie
-Spokojnie nic się nie stało. Ale na drugi raz uważaj szkoda by było zniszczyć tak piękną twarzyczkę -uśmiechnął się ukazując rząd śnieżnobiałych ząbków
-Ta jasne....mówisz to każdej nie znajomej dziewczynie?
- Tylko tym które są niezdarami
-Niezdarami? Wypraszam to sobie ja nie jestem niezdarą po za tym mogłeś mnie wyminąć
-A może nie chciałem- ponownie się uśmiechnął
-Jestem Zayn - dodał wyciągając dłoń przed siebie
-Stella -uśmiechnęłam się sztucznie i podałam dłoń
-Jesteś nowa nie widziałem Cie tutaj?
- Tak przeprowadziłam się dzisiaj- Boże po co ja to mówię
-mieszkam tam wskazałam na dom w oddali-zamknij się skarciłam się w myślach
-Mhmm ja mieszkam niedaleko w tym dużym przy zakręcie
-Aha... Muszę już lecieć. Sorry za wszystko cześć-odwróciłam się na pięcie i szybkim krokiem zaczęłam iść do domu w oddali tylko usłyszałam " Do zobaczenia" jakoś  nie chciało mi się z nim po raz kolejny widzieć. Ale co mnie pogrzało. Czemu powiedziałam Mu gdzie mieszkam. Psychika do końca mi już padła? Wróciłam do domu poszłam prosto do swojego pokoju "Ciekawe co na mnie jutro czeka" położyłam się na łóżku i usnęłam.
---------------------------------------------------------
Eh nie za ciekawy co? ;/ no trudno jutro następny od poniedziałku będą co dwa dni chyba że będę miała trochę czasu wolnego xD




Prolog

Każdy kiedyś traci najbliższą osobę wcześniej czy później i tak odejdzie. Ja też taką straciłam, odszedł dawno temu... Odszedł na zawsze... zabrał ze sobą wszystkie tajemnice. Zabrał swój uśmiech, zabrał część mnie. To bolało.... to wciąż boli. Był dla mnie kimś naprawdę ważny. Nie kochałam go, był po prostu moim przyjacielem. Tylko on mnie rozumiał. Zawsze był przymnie kiedy Go potrzebowałam a teraz? Teraz Go nie ma a ja jestem sama... zupełnie sama.

* 2lata wcześniej
 -Wszystko będzie dobrze zobaczysz nic się nie zmieni-otarł łzę która spłynęła mi po policzku .
-Harry nic nie będzie dobrze rozumiesz?
-Będzie zobaczysz... będę dzwonił pisał przyjeżdżał... tak łatwo Cie nie zapomnę nie da się -uśmiechnął się 
-Nie chcę cię zapomnieć Harry-popatrzałam Mu prosto w oczy by po chwili się w niego wtulić
-Muszę już jechać-Puściłam chłopaka z objęć. Starając się nie dławic własnymi łzami.
-Mam nadzieje że zadzwonisz
-Mam nadzieje że się nie zmienisz i nadal będziesz tą Moją Stellą -uśmiechnął się
-Zadzwonię jak dojadę. Nie pozbędziesz się mnie tak szybko. Trzymaj się -Ostatni raz było mi dane zobaczyć ten uśmiech. Chłopak wsiadł do samochodu. Wpatrywałam się tępo w odjeżdżający samochód mojego przyjaciela. Wiedziałam, że teraz wszystko się zmieni. Czułam pustkę.
Tak jakby zabrał całą radość życia z mojego serca pozostawiając tylko ból który się nasilał.

*Później
Czekałam na aż znowu będę mogła usłyszeć jego głos tak bardzo tego pragnęłam. Jednak on nie dzwonił. Wybrałam numer Harrego  usłyszałam parę sygnałów a po nich głos "Tutaj Harry Styles nie mogę odebrać zostaw wiadomość....oddzwonię" Jego głos na chwilę przyniósł mi ukojenie ale nie na długo. Mijały godziny, dni, tygodnie, miesiące. Nie dzwonił okłamał mnie. Spełnił się mój najgorszy koszmar. Zostawił mnie. Samotność nie była juz taka uciążliwa, serce krwawiło, wspomnienia które były wszędzie raniły mnie coraz bardziej i bardziej. Doszło do tego że  trzy razy w tygodniu chodziłam do psychologa. Nic mi to nie dało może dlatego, że kolejne wizyty były takie same ja siedziałam zamknięta w sobie a psycholog powtarzał żebym się otworzyła. Ale ja nie mogłam nie potrafiłam... nie chciałam. Gdy wracałam do domu  zamykałam się w pokoju.Tam miesiące stawały się latami.Czułam że moje życie staje się powolną agonią aż do pewnego momentu.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest prolog. Mam nadzieję że wam się spodoba. Czekam na komentarze no i pomysły na ciąg dalszy.:)
http://ask.fm/Fankaaaful
Rozdziały od jutra za dwa dni :) czyli kolejny będzie jutro. Lol

Bohaterowie

 Stella Williams 19l.
 Na początku wrażliwa dziewczyna  a później?


 


 Harry Styles 19l



popularny chłopak przyjaźni się z Zayn'em ,Louis'em, Liam'em , Niall'em








Zayn Malik 19l.

Przyjaciel Harrego i pozostałej 3. Zakochany w Stelli?  












Niall, Liam, Louis :)


pozostała część grupki najpopularniejszych chłopaków w szkole