Każdy kiedyś traci najbliższą osobę wcześniej czy później i tak odejdzie. Ja też taką straciłam, odszedł dawno temu... Odszedł na zawsze... zabrał ze sobą
wszystkie tajemnice. Zabrał swój uśmiech, zabrał część mnie. To bolało.... to wciąż boli. Był dla mnie kimś
naprawdę ważny. Nie kochałam go, był po prostu moim
przyjacielem. Tylko on mnie rozumiał. Zawsze był przymnie kiedy Go potrzebowałam a teraz? Teraz Go nie ma a ja jestem sama... zupełnie sama.
* 2lata wcześniej
-Wszystko będzie dobrze zobaczysz nic się nie zmieni-otarł łzę która spłynęła mi po policzku .
-Harry nic nie będzie dobrze rozumiesz?
-Będzie zobaczysz... będę dzwonił pisał przyjeżdżał... tak łatwo Cie nie zapomnę nie da się -uśmiechnął się
-Nie chcę cię zapomnieć Harry-popatrzałam Mu prosto w oczy by po chwili się w niego wtulić
-Muszę już jechać-Puściłam chłopaka z objęć. Starając się nie dławic
własnymi łzami.
-Mam nadzieje że zadzwonisz
-Mam nadzieje że się nie zmienisz i nadal będziesz tą Moją Stellą -uśmiechnął się
-Zadzwonię jak dojadę. Nie pozbędziesz się mnie tak szybko. Trzymaj się -Ostatni raz było mi dane zobaczyć ten uśmiech. Chłopak wsiadł do samochodu. Wpatrywałam
się tępo w odjeżdżający samochód mojego przyjaciela.
Wiedziałam, że teraz wszystko się zmieni. Czułam pustkę.
Tak jakby zabrał całą radość życia z mojego serca pozostawiając tylko ból który się nasilał.
*Później
Czekałam na aż znowu będę mogła usłyszeć jego głos tak bardzo tego pragnęłam. Jednak on nie dzwonił. Wybrałam numer Harrego usłyszałam parę sygnałów a po nich głos "Tutaj Harry Styles nie mogę odebrać zostaw wiadomość....oddzwonię" Jego głos na chwilę przyniósł mi ukojenie ale nie na długo. Mijały godziny, dni, tygodnie, miesiące. Nie dzwonił okłamał mnie. Spełnił się mój najgorszy koszmar. Zostawił mnie. Samotność nie była juz taka uciążliwa, serce krwawiło, wspomnienia które były wszędzie raniły mnie coraz bardziej i bardziej. Doszło do tego że trzy razy w tygodniu chodziłam do psychologa. Nic mi to nie dało może dlatego, że kolejne wizyty były takie same ja siedziałam zamknięta w sobie a psycholog powtarzał żebym się otworzyła. Ale ja nie mogłam nie potrafiłam... nie chciałam. Gdy wracałam do domu zamykałam się w pokoju.Tam miesiące stawały się latami.Czułam że moje życie staje się powolną agonią aż do pewnego momentu.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest prolog. Mam nadzieję że wam się spodoba. Czekam na komentarze no i pomysły na ciąg dalszy.:)
http://ask.fm/Fankaaaful
Rozdziały od jutra za dwa dni :) czyli kolejny będzie jutro. Lol

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz